wtorek, 15 lipca 2014

15.07 Iberyski

Dwie meszkały siostry w domu zwanym Iberią. Starsza Espaniola, większa, przysadzistsza, z szerokim zadem, ciemną opalenizną powstałą w pieklcie hiszpańskiego slońca. Młodsza Portugiza smukła, delikatna, z piękną równą opalenizną, nie tak rozkrzyczana jak Espaniola, lecz romantyczna swoim fado.

Jedziemy przez najbrzydszą część Hiszpanii. Nie dziwne, że przewodniki niewiele o tej części wspominają. Nie dziwne, że campingi tu zamykają, nie dziwne, że nikt z nas nie powiedział i nie pomyślał, by tu wrócić jeszcze kiedyś. Ponoć gdzieś tu kręcili część pustynnych scen z gwiezdnych wojen. Pasuje.

(Krajobraz księżycowy, poniżej, może nie widać, ale to rzeka, ma wszystko prócz wody - brzegi, zakola, mosty)


Na szczęście tą badylarską część powoli omijamy. W środę będziemy w Walencji i miejmy nadzieję, że ta nas zaskoczy. Póki co, zatrzymaliśmy się pod Kartageną. Trochę tu ładniej niż w głębi lądu, ale zaraz wracamy na szlak.


Tak, z dwóch sióstr zamieszkujących Iberię, Portugiza skradła moje serce ...