środa, 9 lipca 2014

8.07 Pielgrzymka do św. Jakuba

Mieliśmy wstać o 7.00, ale lało, więc odczekaliśmy godzinę i dopiero jak sie przejaśniło ruszyliśmy w drogę.

Dzisiejszy dzień w zasadzie był moto-pielgrzymką. Od rana wzięliśmy kurs na Santiago de Compostello. Tutejszy sposób pielgrzymowania różni się od tego polskiego. Jest bardziej intymny, sprzyjający skupieniu. Pielgrzymi idą pojedynczo, lub parami. Rzadziej większą grupą. Szlak pielgrzymki jest dobrze oznaczony tablicami ze słoneczkiem, trochę jak u nas szlaki turystyczne paskami.
Pierwsze 100km pokonaliśmy bezpłatną autostradą, żeby trochę nadgonić zgubione w deszczu kilometry. Potem, gdy wiedzieliśmy, że czasowo jest dobrze, zjechaliśmy z autostrady z powrotem na boczne drogi. Hiszpania jest właściwie cała górzysta i dało się to odczuć. Zakręty i serpentyny bez końca znowu wprowadziły nas w stan motocyklowej euforii.
Do czasu. Jechaliśmy coraz wyżej w góry a im było wyżej, tym zimniej. W końcu zrobiło się 15 stopni i mimo kompletnego stroju było po prostu zimno.

(Gooooooool! Gdy to piszę Niemcy właśnie strzelili Brazylii drugą bramkę)

Po drodze zatrzymaliśmy się w jakiejś górskiej miejscowości na kawę. (Trzecia bramka, cholera - czwarta). Gdy zjedliśmy po kanapce i napiliśmy się kawy stało się co? Oczywiście lunęło. (5 bramka, aufwiedersehen, Brasil!!!)

Siedzieliśmy więc w knajpie i czekaliśmy na zmianę pogody. Minęło 15 minut i się przejaśniło. Góry.
Na wszelki wypadek ubraliśmy się w ciuchy przeciwdeszczowe i pojechaliśmy dalej.

Po drodze zrobiliśmy jeszcze kilka przystanków a na jednym z nich sesję fotogrficzną Helgi i Gertrudy ;).

W końcu dojechaliśmy do Santiago de Compostella.
Zaparkowliśmy motocykle i poszliśmy do katedry.
Katedra w Santigo jest jedną z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych europejskiego Chrześcijaństwa. Spoczywają tu szczątki św. Jakuba, jednego z dwunastu apostołów, uczniów Jezusa (grobu św. Jakuba nie można niestety fotografować).


Katedra jest jednocześnie jednym z największych dzieł architektury romańskiej w Hiszpanii i najważniejszych świątyń średniowiecza.
Jedną z "atrakcji" świątyni jest Botafumeiro - wielka, wisząca z sufitu kadzielnica mająca juz 700 lat.

Dla nas Polaków ciekawe jest też, ze codziennie rano odprawiana jest tu msza św. w języku polskim.

Poleciliśmy dalszą podróż i zdrowie Zuzy św. Jakubowi i pojechaliśmy w kierunku wybrzeża. Wreszcie zrobiło się tak jak powinno być - cudowne ciepełko i słońce, niebo bez żadnej chmurki. Znaleźliśmy kemping i poszlismy nad morze. Łał. Woda była lodowata, niewiele osób wchodziło do wody. Jednak my nie mogliśmy sobie odmówić kąpieli.

Dzień został zwieńczony dwoma dzbanami Sangrii, a to dopiero 61 minuta, choć zapewnw wynik meczu nie zmieni się znacząco ...