sobota, 26 lipca 2014

26.07 Małe podsumowanie


1. Miało być 7-8 tysięcy kilometrów (szacowane na podstawie google maps, ale po autostradach), gdy wyjeżdżałem z Wrocławia, na liczniku było ok. 1400km. W tej chwili na liczniku jest 11450km.

2. Szacowałem, że dziennie jechać będziemy ok. 3-4 godzin. Ponieważ zrezygnowaliśmy zupełnie z autostrad, jechaliśmy 4-6 godzin dziennie.

3. Szacowałem, że budżet na nas dwóch wyjdzie około 12 tys. PLN. Udało się zamknąć wydatki w kwocie ok. 11,4 tys. PLN (w tym - paliwo 750euro, jedzenie 1175euro, noclegi 655euro, inne wydatki 150euro).

4. To co zobaczyliśmy, przeżyliśmy warte jest duuużo więcej.

5. Podróżowanie motocyklem podobne jest do żeglarstwa. Jak raz spróbujesz, zawsze będziesz tęsknić za "kolejnym rejsem", mimo, że podczas rejsu zawsze tęsknisz do bliskich i do domu.

6. Francuzi są jedynym narodem z odwiedzonych zbyt zadufanym w sobie by uczyć się obcych języków. Razem potrafiliśmy się porozumieć po polsku, trochę rosyjsku, angielsku, włosku, trochę hiszpańsku, trochę niemiecku. Ni cholery to nie pomaga we Francji.

7. Najpiękniejszym z odwiedzanych krajów dla mnie jest Holandia. W tym kraju nie ma centymetra kwadratowego niezadbanej ziemi. Uśmiechają się do siebie, są życzliwi, można się uczyć ...

8. Najmniej ciekawymi - Czechy i Belgia. Belgia mocno kontrastowała z Holandią, a Czechy ... były tylko krajem tranzytowym ... sorry.

9. Najcudowniejsze trasy motocyklowe napotkaliśmy:
- w północnej Francji,
- potem na wybrzeżu Atlantyku we Francji,
- dalej w górskich odcinkach północno-zachodniej Hiszpanii,
- dalej w południowej Hiszpanii w okolicach toru motocyklowego Jerez de la Frontera,
- dalej na granicy hiszpańsko-francuskiej (mój numer jeden),
- na południu Francji w okolicach Lazurowego Wybrzeża,
- i oczywiście w Alpach ...

10. Najnudniejsze były ...
... niemieckie autostrady.
W zasadzie wszystkie autostrady, ale tylko w Niemczech zdecydowaliśmy się nimi przejechać. Potem już trzymaliśmy się od autostrad z daleka.

11. Najlepsze jedzenie - o tu nie ma pewnie jednomyślności, ale steki na Ile-de-Re zapamiętamy na długo :).

12. Nowe doznania. Było ich wiele, od kulinarnych począwszy, przez motocyklowe, aż po surfing na brzegu oceanu, oraz oglądanie finału mistrzostw świata w towarzystwie grupy Niemców w knajpie na brzegu morza.

13. Motocykl. Ducati to nie jest, ale sprawdził się w boju doskonale. Solidna niemiecka robota.

14. Czy zdecydowałbym się na ten wyjazd ponownie, gdybym wiedział co nas czeka?
Cóż, w głowie zacząłem już planować kolejną wyprawę ...