niedziela, 13 lipca 2014

Po bezdrożach Portugalii/Hiszpanii

Dzisiejszego posta napisał Barti. Wrzucam bez modyfikacji ;))).

"W dniu dzisiejszym, temperatura  powietrza była niezwykle wysoka. Dochodziła ona do 38 stopni. Dlatego też zrezygnowaliśmy z rękawiczek i koszulek, lecz nawet wtedy było potwornie gorąco. Przerwy na uzupełnienie płynów w organiźmie występował dziś nader często. Zazwyczaj towarzyszyło im rozprostowanie kości lub zrobienie zdjęć. Mimo wszechogarniającego ciepła, trasa była ciekawa, rzekłbym wręcz iż była intrygująca. Nie podążaliśmy według pierwotnego planu, ominęliśmy południe Portugalii gdzie wstąpić mieliśmy do baru założonego przes Steva Harrisa, jednego z najwybitniejszych kompozytorów. Zamiast tego udaliśmy się w drogę na skuśkę. Podczas pokonywania ogromu kilometrów nasze oczęta ujrzały między innymi drzewa obdarte z kory niczym człek oskalpowany przez indian, masę plantacji oliwek oraz słoneczników oraz obiekt który szczególnie przykuł naszą uwagę - wysoki budynek na którego szczycie znajdowały się lustra odbijające promienie słoneczne, nakierowując je na panele słonecznie. Dawały niebywały efekt, wręcz niecodzienny. Prezentowały się z oddali niby niebiański most. W czasie największych upałów, postanowiliśmy, aby skryć się przed żarem, co sypał się z nieba. W tym celu pojechaliśmy do restauracji na obiad. Jedzenie było fenomenalne, wyśmienite, doskonałe! Na szczególną uwagę zasługują świerze czipsy, przygotowane przez kucharzy, prawdopodobnie jedne z najsmaczniejszych przetworzonych ziemniaków jakie było dane mi spróbować."


No dobrze, dodam od siebie tylko, że instalacja fotowoltaiczna na tym ostatnim zdjęciu to coś niebywałego. Potężne bloki wielkości dziesięciopiętrowca obłożone wklęsłymi lustrami skupiającymi promienie słoneczne zwiększające w ten sposób wydajność elektrowni (i tak jedną z najwyższych zapewne w Europie). 
Niesamowita instalacja, z daleka wygląda jak most wiszący, tylko dziwnie jasny.