czwartek, 17 lipca 2014

17.07 Tarragona

Kolejny przystanek wypadł nam w okolicach Barcelony. Jednak nikt z ekipy nie miał ochoty na to miasto po raz kolejny, dlatego zdecydowaliśmy się na Tarragonę.
I bardzo dobrze, bo miasto okazało się bardzo ładne.

Znaleźliśmy camping nad samym morzem i po rozbiciu namiotów polecieliśmy na plażę. Woda była ciepła jak zupa. Pławiliśmy się ze dwie godziny, szybkie prysznice i do miasta.

Na campingu dostaliśmy mapkę miasta i już z mapki widać było wpływy Cesarstwa Rzymskiego z obowiązkowym amfiteatrem zabudowanym w późniejszych czasach kościołem. Dziś lepiej przetrwał amfiteatr ;).



Miasto ma swoją Ramblę na wzór Barcelony, a nawet kilka. My wybraliśmy ramblę nouva.

Na rambli spotkaliśmy sympatycznego starszego pana, który zechciał strzelić sobie fotkę z każdym z nas.


Wreszcie upragniona przez chłopaków kolacja ;) na bardzo sympatycznym placu:

Tym miastem żegnamy się z Hiszpanią (i nieśmiertelną paellą). Jutro Francja.